Ludzie często mówią mi, że wysłali swoim dzieciom jakieś moje wypracowanie, ale gdybym spróbował tego z moimi synami, dostałbym królewskiego maliny. Żartujesz? Oczekujesz, że przeczytam wypracowanie, które napisałeś?
W trakcie udzielania porad startupowi, którego dziedzina jest mi bardzo mało znana, wpadłem na użyteczną formę kwalifikacji: słuchaj tej rady tylko wtedy, gdy potrafisz wyobrazić sobie scenariusze, w których ten e-mail wraca, by cię prześladować.
Napisałem dzisiaj wieczorem wykład. To w zasadzie esej, ale nie mogę go opublikować jako taki, ponieważ dotyczy tego, jak zniszczyć kartel skorumpowanych urzędników, a nie chcę wywoływać reakcji obronnej.